Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego
Nie ma chyba lepszego dnia na pierwszą publikację na tym blogu, niż Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. To dzień, który przypomina mi, jak długą drogę przeszłam w życiu i jak wiele pracy włożyłam, by być tu gdzie jestem. I to mając ledwie 26 lat. Dziś chciałabym przybliżyć Wam nieco moją historię.
O moim dzieciństwie, szkole i rodzicach można by napisać książkę. I byłby to raczej dramat. To wtedy w młodym, jeszcze nawet nie rozwiniętym w pełni, umyśle pojawiły się lęki, depresja, myśli samobójcze…. I trzymały się ze mną długo. Nie mówiło się wtedy tyle o zdrowiu psychicznym. Jedyne zajęcia z psychologiem mieliśmy w pierwszej klasie gimnazjum -– i była to “Strategia uczenia się”. Rysowaliśmy mapy myśli na ocenę, co w wielu z nas powodowało tylko poczucie niesprawiedliwości. Ja osobiście nie cierpiałam tej kobiety. Słusznie, czy niesłusznie – nie będę się nad tym rozwodzić. W końcu miałam 13 lat 😉
To sprawiło, że na wiele lat zraziłam się do psychologów. Jako nastolatka czułam, że potrzebuję pomocy, jednak słyszałam zdanie “jakie ty, dziecko, możesz mieć problemy?”. Więc im było gorzej, tym bardziej to ukrywałam. Ludzie ze szkoły dziś mówią mi, że pamiętają mnie z tego okresu jako radosną, pełną energii osobę. A ja wtedy czułam, że rozpadam się w środku. Nie chciałam budzić się rano.
Na pierwszą terapię wybrałam się dopiero w wieku 21 lat. Już dawno nie mieszkałam z rodzicami, choć wcale nie było lepiej. Depresja pożerała moją energię tak, że w pewnym momencie zgniecenie kartki w dłoni było dla mnie wyzwaniem, nie mówiąc o wyjściu z łóżka. No, chyba, że do pracy. Tam, jako doradca klienta uśmiechałam się i żartowałam. Zaczęło się od wizyty u psychiatry, który mógł przepisać terapię, Nie stać mnie było, na opiekę prywatną. Dużo przy tym było czekania, nerwów…. Tej wizyty też nie wspominam dobrze. Tu uczulam: czytajcie opinie o lekarzach przed umówioną wizytą. Ale udało się. Pierwsza moja terapia trwała nieco ponad rok. W tym czasie oswoiłam się już z myślą, że chodzenie do psychologa nie czyni ze mnie “wariata” czy kogokolwiek…. A nie było to łatwe. Wparcie otoczenia bywało różne.
Po tych sesjach sporo zmieniło się w mojej głowie i spojrzeniu na siebie i na świat. Była poprawa, zaczęłam podejmować samodzielne decyzje, inicjatywy, wprowadzać zmiany we własnym życiu. I trochę się pozmieniało od tego czasu na lepsze. Nie oznaczało to jednak, że już wszystko jest ogarnięte. Przyszedł gorszy okres. A z nim “stara przyjaciółka”. Dzięki wsparciu cudownego człowieka, który jest teraz moim narzeczonym, poszłam do psychiatry po raz kolejny. Czy się bałam? Oczywiście! Miałam wrażenie, że wszystkie moje lęki zaraz stworzą oddzielny byt, tak były silne. Tę wizytę wspominam lepiej. Zostałam wysłuchana, dostałam pierwszą jednoznaczną diagnozę. Pierwsze leki. rok później początek nowej terapii. Farmakoterapia i psychoterapia trwają do dziś. Ale dziś już chce mi się żyć, tak po prostu. Do tej pory nie znałam tego uczucia.
I wiecie co? Nawet mogę śmiało uznać, że czuję się szczęśliwa. Że jestem w tym miejscu w życiu, w którym chcę być. A wszystko to dzięki kilku czynnikom. Odwaga, by w ogóle poprosić o pomoc. Wsparcie osób, którym na mnie zależało. Odpowiednia diagnoza i wdrożone leczenie. Praca, którą włożyłam w poznanie siebie. Czas, który poświęciłam na zdobywaniu wiedzy, na sesjach, na walce z własnymi demonami. Jedyne czego żałuję, to że moja świadoma droga rozpoczęła się tak późno. Tylko czasem mi przykro, że nie zostałam wysłuchana już jako dziecko, że nikt nie zauważył., że “dzieci i ryby głosu nie mają”
Dlatego zachęcam Was, do proszenia o pomoc, gdy tego potrzebujecie, ale też do wspierania tych, których kochacie. By nikogo w Waszym życiu nagle nie zabrakło. Zwracajcie uwagę na sygnały, ale też słuchajcie. Tak po prostu, bez oceniania. To już wiele. Mi pozwoliło poczuć się na tyle bezpiecznie, by w końcu móc się otworzyć i zrobić ten pierwszy krok w kierunku lepszego zdrowia.
Nawet jeśli nie macie obok osoby, która by Was wspierała, nie jesteście sami! Istnieją telefony zaufania oraz organizacje, udzielające wsparcia. Tu niektóre z nich:
- Kryzysowy Telefon Zaufania – 116 123
- Telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka – 800 12 12 12
- Czat zaufania dla dzieci i młodzieży Rzecznika Praw Dziecka – https://czat.brpd.gov.pl/
- Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę – 116 111
- Telefon dla rodziców i profesjonalistów w sprawie bezpieczeństwa dzieci prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę – 800 100 100 (https://800100100.pl/)
- Programy zdalnej pomocy psychologicznej Fundacji „Twarze Depresji” – https://twarzedepresji.pl/pomocpsychologiczna/
- Więcej możliwości znajdziecie np. tutaj: https://www.gov.pl/web/koronawirus/gdzie-znajdziesz-pomoc-w-przypadku-pogorszenia-stanu-psychicznego
Dziś Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Z tej okazji życzę każdemu trwania w jak najlepszym zdrowiu psychicznym. Życzę sił i wytrwałości tym, którzy każdego dnia pokonują swoje wewnętrzne demony. Życzę każdemu, kto potrzebuje pomocy, by został wysłuchany – nawet, a raczej szczególnie wtedy, gdy jest to cichutki głosik dziecka.
Dbajcie o zdrowie swoje i swoich bliskich. Tylko tyle i aż tyle.
